Twoje wsparcie w tej bitwie

 

WDotarliśmy do nowego punktu zwrotnego w tej obecnej bitwie. Dokąd zmierza Słowo Teraz i jak bardzo potrzebne jest Wasze wsparcie…

Oglądaj:

 

Słuchać:

 

Dziękuję za wasze modlitwy i wsparcie.
Dziękuję Ci!

 

Transkrypcja

Poniżej znajduje się automatycznie wygenerowana transkrypcja powyższego filmu, dlatego może zawierać błędy gramatyczne i inne:

 

Marka Malletta

Och, wciąż tu jesteście. Cieszę się, że czekaliście. Przynajmniej część z was.

Musiałem wrócić do studia i odpalić wszystko na nowo, ponieważ poświęciłem lato na rozeznanie, dokąd zmierzamy z programem „Countdown to the Kingdom” i dokąd zmierza słowo „teraz”. Naprawdę potrzebowałem czasu na refleksję, rozmowę z moim kierownikiem duchowym, na rozeznanie i modlitwę. Czuję więc, że Pan chce kontynuować te apostolaty.

I to było słowo „czekaj”. Po prostu czekaj. Czekaj, aż przemówię. W przeciwieństwie do „nie mam już nic do powiedzenia”.

Myślę, że wydarzenia z ostatniego tygodnia w Stanach Zjednoczonych to kolejny punkt zwrotny na świecie. Wydarzyło się coś ważnego. I wielu z was to wyczuwa. Rozmawiałem z wieloma osobami, które nigdy nie słyszały o Charliem Kirku, a które płakały i opłakiwały to, co się stało. Jeśli już, to teraz przychodzi mi na myśl słowo, że to dowód na istnienie mistycznego Ciała Chrystusa, na to, jak możemy odczuwać ranę i ból w Ciele Chrystusa w związku z czymś takim.

Mam nadzieję, że wielu z was odczuwa tę ranę i ból z powodu nigeryjskich rodzin w Nigerii, w tym regionie, tysięcy z nich, które są wypędzane z domów i mordowane z rąk islamskich dżihadystów. To trwa już od kilku lat. Pewien biskup z Bliskiego Wschodu powiedział, że Bliski Wschód jest obecnie wyludniany z chrześcijaństwa, a te społeczności mają starożytne korzenie. Myślę, że zaczynamy to odczuwać teraz w Ameryce Północnej.

I myślę, że to jest to, czego ludzie mogą nie być w stanie ubrać w słowa. Ale czuję, że Charlie Kirk może być pierwszym z nowej ery męczenników na ziemi północnoamerykańskiej. Modlę się, żeby tak się nie stało. Modlę się, żebyśmy znów znaleźli pokój i możliwość rozmowy. Ale polaryzacja, która tam panuje, jest oszałamiająca.

Właściwie, nienawiść, którą nazywam rykiem smoka, którego widzimy w Apokalipsie 12, tego smoka, który stanął przed Niewiastą odzianą w słońce, gotowy pożreć dziecko, które rodzi. A to dziecko symbolizuje nie tylko Jezusa, ale całe ciało Chrystusa, nie tylko głowę, ale ciało, które Matka Boska i Kościół starają się wydać na świat. A ten smok stoi tam, nienawidząc życia, nienawidząc go i gardząc nim, i pragnąc je zniszczyć.

I właśnie to widzieliśmy u Charliego Kirka. Niezależnie od tego, czy zgadzasz się, czy nie ze wszystkimi jego poglądami politycznymi, jedną rzeczą, którą Charlie robił na kampusie do ostatnich chwil, było głoszenie potrzeby naśladowania Jezusa. Jego żona była katoliczką, uczęszczała codziennie na mszę. Są zdjęcia Charliego modlącego się w kościele katolickim i miał spotkać się z biskupem Barronem w swoim podcaście mniej więcej w tym samym czasie. Wydawał się więc również człowiekiem podążającym ku pełni prawdy, która znajduje się w wierze katolickiej. I nie każdy, kto to ogląda, zgodzi się z tym, ale ja byłbym gotów bronić tego do ostatniego tchu.

I to jest jedna z rzeczy, do których czuję się powołany, aby kontynuować Słowo Teraz – wyjaśniać pełnię naszej katolickiej wiary. I to jest jedna rzecz, której trudno mi znaleźć. W Kościele znajduję wiele elementów, które czynią wspaniałe rzeczy. Głoszą prawdę naprawdę dobrze w apologetyce, albo głoszą prawdę dobrze w obronie aspektów liturgii, albo bronią pewnych aspektów Maryi, ale potem odrzucają charyzmat, albo papiestwo, albo odrzucają ten czy inny element. I nie są w pełni naszej katolickiej wiary. Są, mimo że są wiernymi katolikami i praktykującymi katolikami, wciąż w pewnym sensie katolikami z kawiarni. Mamy taką definicję katolika z kawiarni jako osoby stosującej antykoncepcję, jako osoby, która może się rozwieść i ponownie zawrzeć związek małżeński. Oni są katolikami z kawiarni.

Ale nie, teraz dostrzegam, że są katolicy z „kawiarni”, którzy całkowicie odrzucają aspekty naszej wiary katolickiej, które są majestatyczne, biblijne. I to jest jedna z rzeczy w tym „teraz” – poczułem, że Pan mówi: „Chcę, aby pełnia wiary katolickiej była kochana i przyjmowana”. I to nawiązuje do mojego świadectwa sprzed ponad 30 lat, kiedy to, Panie, byłem o krok od opuszczenia Kościoła katolickiego, a Pan wezwał mnie z powrotem i powiedział: „Zostań i bądź światłem dla swoich braci”. Częścią tego światła, które wciąż czuję się zobowiązany wam głosić, jest pełnia wiary.

Zdaję sobie sprawę, że zostałem stereotypowo zaszufladkowany jako prorok końca czasów, czy coś w tym stylu. Nie nazywam siebie prorokiem, ale tak zostałem odlany. I tak właśnie jest. Ale wiecie co? Ja po prostu przyglądałem się znakom czasu. Studiowałem, co papieże mówili przez ostatnie stulecie i dłużej. Przyglądałem się faktowi, że w tym, co mówią, są te zatwierdzone objawienia. I przyglądałem się temu, co mówi Pismo Święte: nie lekceważcie proroctwa, ale badajcie wszystko, a co dobre, zachowujcie. Więc dla mnie częścią pełni naszej wiary jest badanie tego, co jest powiedziane w prywatnym objawieniu. Nie, nie przeżywanie mojego życia według niego, ale rozeznawanie go i robienie dokładnie tego, co powiedział św. Paweł: zachowujcie to, co dobre.

Nie rozumiem, jak to może wymknąć się spod kontroli nawet niektórych naszych biskupów. Jeden biskup powiedział mi, że nie chce, żebym przyjechał do jego archidiecezji, bo, jak twierdzi, prywatne objawienia nie są podejściem, które chcemy przyjąć. To katolicyzm kawiarniany, bo jest częścią naszego katechizmu. Tak czy inaczej, to tylko przykład tego, dokąd chcę pójść. Chcę porozmawiać więcej o liturgii w nadchodzących dniach.

Obserwujemy piękny ruch w stronę młodzieży. To naprawdę znaczące, co obserwujemy teraz wśród młodzieży, nie tylko z Charliem Kirkiem na kampusach. Ale w Kościele katolickim widzimy, że młodzież pragnie bardziej autentycznej, głębszej, mistycznej liturgii. Problem polega jednak na tym, że część z nich skłania się ku toksycznemu tradycjonalizmowi, który całkowicie odrzuca Sobór Watykański II, odrzuca obecnych papieży, jest schizmatycki w samym sercu. Uwielbiam piękną liturgię. Uwielbiam ją całą. Zapachy, dzwony, sutanny, kadzidło – niech to będzie. Tak mówię. Ale nie możemy odrzucać strumienia Ducha Świętego, który zwołał sobór. Zamiast więc wylewać dziecko z kąpielą, musimy wrócić do tego soboru i zapytać: co dobrego uczynił Duch Święty, prowadząc ojców soborowych, biskupów z całego świata, aby nas do tego doprowadzić? A co rewolucjoniści próbowali nam przekazać, a następnie rozróżnić te dwa pojęcia i doprowadzić do prawdziwej odnowy? Niestety, rewolucjoniści i ich modernizm zwyciężyli.

Ale teraz mamy mentalność ludzi wyrzucających dziecko z kąpielą. Ponownie, pełnię wiary katolickiej. Bóg nas do tego wprowadza. Będziemy w nowej erze pokoju, która nadejdzie w pełni i całkowicie charyzmatycznie. Raczej katolicko, co oznacza bycie charyzmatycznymi. Będziemy działać w darach Ducha Świętego, które są w Biblii. Są w Biblii i są zatwierdzone przez Magisterium Kościoła. Są w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Będziemy w pełni maryjni. Będziemy w pełni papistami. Będziemy w pełni kontemplacyjni, w pełni aktywni i w pełni proroczy. I to są rzeczy, które Bóg czyni teraz pośród nas.

I wierzcie lub nie, w całym Kościele musi nastąpić oczyszczenie w tym względzie. W katolicyzmie następuje rozbicie. To bardzo niebezpieczny rozwój. I to nas dzieli. I cały świat podąża tą drogą. Widzimy to w Stanach Zjednoczonych, jak lewica nienawidzi prawicy. A prawica, dialog tam, gorycz jest straszna. Teraz wybucha przemocą. Ale nie tylko tam. To widać tutaj, w Kanadzie. Widzimy to samo na całym świecie. Nienawiść między ludźmi. I o tym mówił Jezus w Ewangeliach. Miłość wielu w tych czasach ostatecznych ostygnie. Ojciec przeciwko synowi. Matka przeciwko córce. Brat przeciwko bratu. Obserwujemy, jak to się rozwija.

I dlatego słowo „teraz” jest tutaj, aby pomóc wam w poruszaniu się po tym wszystkim. I „Countdown of the Kingdom”, dając głos naszej Matce, co ostatecznie jest powodem, dla którego dołączyłem do „Countdown of the Kingdom”, dlaczego zgodziłem się wziąć udział w tym projekcie, który odniósł sukces na wiele sposobów. Pod innymi względami musimy go udoskonalić. Ale ostatecznie poczułem, że chcę dać naszej błogosławionej Mamie miejsce, w którym jej głos będzie mógł zostać odnaleziony i właściwie rozróżniony w odpowiednim kontekście. I staraliśmy się to zrobić w „Countdown”.

Rozmawiałem z moim kolegą, profesorem Danielem O'Connorem, który właśnie powitał na świecie swoje szóste dziecko. Gratulacje, Danielu, Tobie, Twojej żonie i rodzinie. Rozpoczynasz nowy semestr z wykładowcą religioznawstwa na uniwersytecie. Ale Daniel skontaktował się ze mną w tym tygodniu i powiedział: „Chciałbym wrócić do transmisji internetowej z Tobą”. Próbowaliśmy przez cały rok, ale tak po prostu wyszło.

Na zakończenie chcę wam powiedzieć – a nie sądzę, żebym kiedykolwiek prowadził webcast – że naprawdę wchodzę do kamery i proszę o wasze wsparcie. Ale jesteśmy teraz w takim momencie, że liczba moich czytelników i widzów eksplodowała podczas pandemii COVID. Ludzie na całym świecie szukali odpowiedzi. Ludzie wyczuwali, że dzieje się coś dziwnego. I skontaktowali się z Countdown. Skontaktowali się ze mną w czasie teraźniejszym, czytając i rozeznając te rzeczy. I to przywróciło wielu ludzi do Kościoła. Liczba listów, które otrzymaliśmy od osób przechodzących przez naprawdę dramatyczne nawrócenia, powracających do wiary, była piękna.

Ale wiecie co? W tym względnym spokoju jest trochę jak po 9 września. Ludzie wypełniali kościoły, ale potem powoli kościoły znów się opróżniały. Widzieliśmy, jak nasze filmy rosły z ponad ćwierć miliona wyświetleń w niektórych przypadkach do zaledwie garstki, kilku tysięcy osób. I może to przeze mnie. Może po prostu dlatego, że ludzie po prostu nie chcą mnie słuchać. I wiecie co? Nie zdziwiłbym się, gdyby to była odpowiedź, że ludzie znaleźli we mnie, kim jestem, moją własną słabość, przeszkodę. Zrozumiałbym to i zaakceptowałbym.

Ale myślę, że jest w tym coś jeszcze. Myślę po prostu, że w tym czasie po prostu potrzebujemy wstrząsu. Śmiem twierdzić, że ludzkość wręcz potrzebuje cierpienia, aby nieustannie zwracać wzrok ku Bogu i może to jest część tajemnicy krzyża – dlaczego Jezus nie przyszedł i nie usunął cierpienia? Jeszcze nie, ale jeszcze nie. Zamiast tego powiedział, że krzyż staje się teraz środkiem, przez który zostaniesz uświęcony. Krzyż. Wydaje się, że ty i ja nadal potrzebujemy krzyża. Wiem, że ja potrzebuję krzyża. W jakiś sposób cierpienie przestawia moje spojrzenie i pomaga mi ponownie skupić je na Zbawicielu.

I rzeczywiście, po zamachu na Charliego Kirka słyszymy, że ludzie po raz pierwszy idą do kościoła. Słyszałem dziś w wiadomościach, jak ludzie mówili: „Biorę Biblię i czytam ją po raz pierwszy. Jak mam ją czytać? Co mam zrobić?”. Widzę więc teraz, jak wielką szansę dostrzegam wśród młodych ludzi. Jak pisałem w 2007 roku, tworzymy wśród nich ogromną próżnię. I teraz widzimy, że radykalna ideologia marksistowska zakorzeniła się w umysłach studentów na całym świecie. Powiedziałbym, że większość z nich przeszła pranie mózgu. W niektórych przypadkach, jak w przypadku tego zamachowca, zostali zradykalizowani. Ale kiedy widzę skalę nienawiści, nawet jeśli ci ludzie nie uciekają się do przemocy, skalę nienawiści i jadu wobec osób o tradycyjnych poglądach chrześcijańskich, a nawet wobec prawa naturalnego, które jest przestrzegane w kulturach na całym świecie, ich nienawiści do niego, uświadamiam sobie, że wielką pustkę wypełniła bezbożna antyewangelia, dokładnie przed tym, przed czym ostrzegał Jan Paweł II, że znajdujemy się teraz w ostatecznej konfrontacji pomiędzy antyewangelią a ewangelią.

Ale teraz, w tym przypadku z Charliem Kirkiem, co widzimy? Widzimy teraz szansę dla młodzieży, która myśli: „Wow, ta lewicowa ideologia, coś z nią jest nie tak”. I oni zaczynają to dostrzegać. Ale gdzie my, jako Kościół, jesteśmy, żeby na to odpowiedzieć? Czy tylko ewangelicy w Ameryce odpowiedzą na to wezwanie? I uwierzcie mi, kocham moich współwyznawców ewangelików. Uwielbiam ich miłość do Słowa Bożego, ich miłość do Jezusa, ich szczere głoszenie Ewangelii, ich ewangelizację, którą czyni Charlie Kirk.

Ale my, jako katolicy, mamy jeszcze więcej do dania. Mamy sakramenty. Mamy ciało i krew Jezusa Chrystusa, który powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne. Byłem ostatnio na Amazonie i zobaczyłem, że można kupić zestawy, duże opakowania gotowych opłatków i soku winogronowego. Pomyślałem sobie: człowieku, o człowieku, świat jeszcze nie rozumie przesłania, które my, katolicy, głosimy od 2,000 lat, że Jezus jest obecny w Eucharystii. Dlatego właśnie kanonizowaliśmy św. Carlosa Acutisa. To kolejny wielki znak w tej godzinie, kiedy Bóg mówi: Chcę, aby świat znów się odwrócił i zobaczył, że jestem tam. Obiecałem wam, powiedział Jezus, że będę z wami aż do skończenia wieków. I dosłownie miał to na myśli w Najświętszej Eucharystii. My, katolicy, mamy tak wiele do zaoferowania, dlatego moje serce pęka, gdy widzę, że głównym przesłaniem, które w pewnym sensie wciąż płynie z Watykanu, są zmiany klimatyczne, duchowość ekologiczna oraz cele ONZ dotyczące zrównoważonego rozwoju i rozwoju. To nie jest ewangelia. To znaczy, mamy ewangelię społeczną, która mówi nam, abyśmy dbali o stworzenie, a my je zatruwamy i niszczymy. Tak, ale naszym celem jest zbawienie dusz. Możemy się dziś czegoś nauczyć od Charliego Kirka, który mówi nam, który mówi w swoich filmach, że moim najważniejszym celem na tych kampusach jest zbawienie dusz. To był jego ostateczny cel i dlatego wierzę, że Charlie Kirk jest autentycznym męczennikiem wiary.

No cóż, w związku z tym, chciałbym prosić o wsparcie dla tej służby. W zeszłym roku jej poparcie osłabło. Obserwowaliśmy spadek poparcia. Częściowo wynika to z inflacji. Częściowo, jak sądzę, z dynamiki wielu rzeczy. Ale, wiecie, rozmawiałem z moim serwerem internetowym i zapytałem: „Słuchajcie, co możemy zrobić, żeby zminimalizować koszty mojego serwera?”. I wiecie, czy nie zrobiłem absolutnie nic? Z powodu dużego ruchu, jaki mamy dziś na Countdown to the Kingdom i Now Word, kosztowało mnie to co najmniej 1,000 dolarów, żeby utrzymać strony internetowe, bo musieliśmy zmodernizować serwery. Zostaliśmy zaatakowani przez Chiny. Kilka razy zostaliśmy zhakowani, więc musieliśmy ulepszyć nasze zabezpieczenia. To około 1,000 dolarów, żeby utrzymać te strony internetowe. Powiedzieli, że może uda nam się zbić o 100 dolarów w tym jednym obszarze i to było wszystko.

Mam pracownicę. Płacimy jej pensję. Ona przetwarza darowizny, a także wysyła moją książkę, wysyła ją i tak dalej. Colette była dla Leah i mnie ogromnym wsparciem, prawdziwym darem dla nas. Ale utrzymujemy nasz personel na minimalnym poziomie. Jednym z powodów jest to, że nie stać mnie na zatrudnienie większej liczby pracowników. Chętnie bym zatrudniła więcej pracowników. Ale prawda jest taka, że ​​w przeciwieństwie do niektórych apostolatów, gdzie dobroczyńca może przyjść i powiedzieć: „Wiesz co, wierzę w to, co robisz. Czego potrzebujesz?”. Wiesz, oto potrzebne zasoby. Nigdy tak naprawdę tego nie mieliśmy. Bóg sprawił, że ten apostolat jest w pewnym sensie niewielki. To po prostu mały apostolat. Taki jest.

Ale chcę podziękować tym z was, którzy przez lata byli moimi stałymi zwolennikami i rozumieli, co robię. I mogę nawet powiedzieć, że zrozumieli trudność słowa „teraz”. Tak wiele razy chciałem uciec od tego apostolatu mówienia o czasach ostatecznych. Ale zdałem sobie sprawę, że to moja próżność. To moje ego. Nie chcę być obsadzony w roli tego proroka ponurych zagład czasów ostatecznych i tego wszystkiego. Wiecie, ostatnio przeglądałem w internecie miniatury wywiadów, których udzieliłem. I to było: czy jesteśmy w czasach ostatecznych? I za mną płonęły płomienie. Moje oko było szeroko otwartymi oczami. I pomyślałem sobie: o mój Boże. Ale to moja próżność. Muszę to porzucić. Tak to już jest. Jestem pewny tego, co robię, ponieważ po prostu chodzę do kościoła. Miałem księży, którzy pisali do mnie, księża składali mi datki i mówili: ufam ci, ponieważ zawsze odwołujesz się do Magisterium. Cytujesz papieży. Wszystko, co mówisz, popierasz nauką Kościoła. Dlatego cię słuchamy.

I dlatego zostawiam te strony. Są dla mnie skarbem. Są dla mnie źródłem informacji. Czasami myślę, że muszę znaleźć cytat, więc wchodzę na swoją stronę i szukam w wyszukiwarce. I oto jest strona, z której pochodzi, artykuł lub dokument magisterium. Dlatego chcę zostawić te strony. Ale kosztuje mnie to co najmniej 1,000 dolarów miesięcznie.

Potrzebujemy więc waszego wsparcia. Mam rachunki do opłacenia i w końcu muszę wyżywić żonę. Musimy więc to zrobić. I powiem tylko tyle. Jeśli dziś nie wpłynie ani jeden grosz z mojego apelu, będę to robił, dopóki nie będzie nas stać. Aż będziemy musieli raz na zawsze zgasić te światła.

Dziękuję wam za waszą miłość, za wasze modlitwy, za wasze wsparcie, za wasze zaufanie do mnie. I uwierzcie mi, traktuję to poważnie. Mój kierownik duchowy powiedział mi kilka lat temu: Marku, ludzie zainwestowali w ciebie i ufają ci. Dlatego musisz pozostać blisko serca naszego Pana, słuchać Go i być Mu wiernym. I naprawdę wziąłem sobie te słowa do serca. I jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny za wasze zaufanie i wsparcie. Ale tak jak wy, jestem uczniem u stóp Mistrza. Ty i ja siedzimy razem u stóp Jezusa. Ty nie siedzisz u moich stóp. Siedzisz u stóp Jezusa. Tam jestem ja i tam chcę, żebyście byli. I w nadchodzących dniach i miesiącach, jeśli Bóg pozwoli, będę mógł nadal dzielić się słowami, które Zbawiciel kładzie mi na sercu, abyście mogli je rozróżnić. I że możemy nadal przechodzić przez te trudne chwile, zmierzając coraz bliżej męki, śmierci, a jednak zmartwychwstania Kościoła. Jak mówi Katechizm, pójdziemy śladami naszego Pana. Ale zmierzamy ku zmartwychwstaniu. To wspaniały, piękny czas, by żyć. Jakież możliwości przed nami stoją.

I modlę się, aby, jeśli Bóg poprowadzi wasze serca, wspierali mnie finansowo, ale przede wszystkim modlitwami. Moja żona Lea, która jest dla mnie podporą w tej posłudze, wspaniała partnerka i przyjaciółka, przesyła wam wszystkim swoją miłość i modlitwy. Niech Bóg was błogosławi i ja… będzie Do zobaczenia wkrótce.

 

 

Dziękuję za wasze modlitwy i wsparcie.
Dziękuję Ci!

 

Podróżować z Markiem  Teraz słowo,
kliknij poniższy baner, aby subskrybuj.
Twój e-mail nie zostanie nikomu udostępniony.

Teraz na Telegramie. Kliknij:

Śledź Marka i codzienne „znaki czasu” na MeWe:


Śledź pisma Marka tutaj:

Posłuchaj następujących:


 

 
Opublikowany w GŁÓWNA, AKTUALNOŚCI, FILMY I PODCASTY.